Kibice czekali, czekali i się doczekali! Inauguracja sezonu, nieudana, za nami.
Zieleńczanka wyszła na boisko i tłamsiła nas przez pierwsze 20 minut. Do momentu strzelenia bramki przez gości, nie zrobiliśmy przysłowiowego sztycha. I po tym golu nastąpiło otrzęsienie. Borek pokazał, że piłka nożna nie jest mu obca. Mieliśmy swoje sytuacja, goście też. Grzesiak mógł zdobyć klasycznego hattricka, ale gdyby zdobył to nie grałby w Borku tylko w ekstraklasie. Dlatego schodziliśmy do szatni przegrywając.
Druga połowa to dalej nasza dobra postawa. Wyglądało to optymistycznie, ale około 60. minuty oklapliśmy. Zielieńczanka przejęła inicjatywę, czego efektem był gol. Powiedzmy jasno – kuriozalny! Wolny podytkowany na 18. metrze a boisko przypomina żłobek na poobiedniej drzemce, bo wszyscy śpią. Oprócz dwóch gości, którzy sprytnie szybko zagrali i weszli w pole karne. Próbowaliśmy naprawić chwilę dekoncentracji ale skończyło się karnym i stratą gola. Po meczu? Nie. Sotnikov zdobył bramkę po wolnym. Goście mieli pretensje, że piłkę wpakował ręką, zamieszanie było duże, ale protesty gości uzasadnione. Gol uznany, ale na nic się i tak nie zdał.
Przegrywamy i jest niedosyt. W tym meczu spokojnie mogliśmy strzelić kilka goli, a jedyna bramka padła w kontrowersyjnych okolicznościach. Gratulujemy gościom, a my próbujemy dalej.
Wynik: 1-2
Bramka: Sotnikov
Skład: Nowak – Brzozowski (Niepsuj), Sotnikov, Szymankiewicz (Gorzkowski), Sumara (Zapała) – Vatamaniuk (Pachacz), Dudziński (Dudek), Targosz, Baran (Tarapata) – Wcisło – Grzesiak


